Sword Art Online dla mnie, i zapewne dla wielu osób jest anime wyjątkowym z faktu że, było jednym z pierwszych z którymi jako całkowicie zielony fan się zapoznałem. Jako osoba która która raczkowała dopiero w świecie japońskiej animacji pochłonąłem obydwa sezony SAO w ekspresowym tempie i to bez wielkiej ilości grymasów na twarzy. Co spowodowało że tak przyjemnie przeleciałem przez całą serię? Na pewno pomógł w tym pierwszy odcinek który w dość klarowny sposób przedstawił pierwsze godziny od startu gry, pozwolił widzowi oswoić się z podstawowymi zasadami rządzącymi światem SAO oraz oprawa graficzna o której napiszę później. Kolejną mocną stroną serii są watki, nie wątek główny, nie główny bohater a właśnie poboczne, historie oraz postacie których opowieści i historie pozwolą nam jeszcze bardziej wsiąknąć w świat Sword Art Online i ogarnąć to co dzieje się fabularnie w danej chwili. O ile pomysł wydaje się bardzo banalnay, banalniejszy od innych anime osadzonych w światach gier, o tyle jest poboczne historie, niektóre postacie i oprawa audiowizualna sprawiają że wiele odcinków tego animca jest cholernie wciągających. Ale, jak każde anime i to posiada wady, i to nie mało a jedną z nich jest tempo fabuły które można porównać do rozpędzonego pociągu zjeżdżającego bo oblodzonej drodze w Kanadzie. Mówiąc prościej: już kolejne odcinki po pierwszym dzieją się już dużo później niż pierwszy, później o rok(przepraszam jeżeli pomyliłem odległość czasową) przez co osoby oglądające mogą być bardzo zagubione.
Co więcej, kolejnym mankamentem fabularnym jest druga część sezonu pierwszego która dzieje się na całkowicie innych zasadach i zalicza dość mocny spadek formy, ale to powinniście zobaczyć sami. Nie zrozumcie mnie źle, fakt że recenzenci jeżdżą po drugiej części serii tak że, nadaje się do wycierania podłogi nie oznacza że nie spodoba się nikomu + fakt faktem że jest to jednak porządny kawałek fabuły. Należy jednak ubolewać na mocnej różnicy między anime a pierwowzorem gdzie wszystko stanowiło spójną całość, czytelnik dawał radę poznać od podszewki cokolwiek co chciał by znać. W przypadku anime wiele odcinków skupia się aż za bardzo na pobocznych przygodach zostawiając te główne mocno w tyle, sprawia to że niektóre epizody mogłaby oglądnąć osoba nigdy nie słysząca o SAO bo i tak nic nie wniosłyby one do fabuły. Na szczęście w przypadku mojej osoby, seria nadrobiła sporo postaciami...
No właśnie, postacie.... Z jednej strony anime sprzedaje nam solidnego plaskacza w twarz w postaci Kirito(bo taki jest jego "nick") czyli, uber przekoksanego beta testera dla którego diabelski smok, władca ciemności, pomiot Szatana, pan piekieł czy arcydemon są takim samym zagrożeniem jak chrząszcz po wylewie. Z drugiej strony trochę rekompensuje to fakt że, jeżeli trwa właśnie walka, ktoś jest zagrożony czy po prostu sytuacja tego wymaga to, nasz Niszczyciel Międzyplanetarny zachowuje się w sposób całkiem racjonalny, a sam charakter postaci jest zdatny do polubienia. Drugą najważniejszą postacią jest Asuna Yuuki czyli partnerka naszego szermierza. Dziewczynę można ocenić na "jest przeciętnie ale stabilnie" z dużym naciskiem na poprawę w miarę oglądania kolejnych odcinków. Na szczęście już w czasie pierwszych walk Asuna wykazuje jakiekolwiek oznaki inteligencji i można śmiało stwierdzić że w całkiem realistyczny sposób radzi sobie z obecną sytuacją, udowadniając jednocześnie że w jakimś sensie dorównuje Kirito. Oczywiście, nie potrzeba wiele walk by Kirito i Asuna stali się parą z krwi i kości. Jeżeli więc, przymrużymy oko to niektóre cechy tej dwójki to otrzymamy całkiem znośny duet który na szczęście z czasem zmienia się na jeszcze lepsze(a potem ma kilka wpadek).
Pozytywne zdanie mam także o postaciach drugoplanowych, być może ze względu na to że cała seria nie opiera się na schemacie: "grupa nastolatków ma problem ale dzięki mocy przyjaźni wszystko się uda" tylko, pokazuje również całkiem zróżnicowane działania dorosłych graczy. Jedni zdecyduję się przebijać sobie drogę do wolności a drudzy, mniej ufający swoim umiejętnością zajmą się przyziemnymi sprawami jak łowienie, mieszkanie w mieście czy rzemiosło co również na swój sposób lekko wywindowało moją opinię o serii.
Mój głos seria zdobyła także swoją kreską, nie rzuca się w oczy, nie zapadnie zapewne mi w pamięci na wieki ale, jest ładna, porządnie zrobiona a efekty podczas walk, zwłaszcza z bossami robią swoje. Tła są wykonane bardzo szczegółowo i na ogół cieszą oko, tak samo jak kolory które owe tła tworzą jednocześnie nie przyprawiając nas o oczopląs. Wyposażenie naszych bohaterów, czyt. zbroje, bronie itd. wyglądają... zwyczajnie i dość realistycznie co również zdobyło mój szacunek, w końcu lepsze to niż obijanie się Wielkimi Demonicznymi Mieczami wyższymi od budowli. Na osobną pochwałę zasługuje każde odwiedzane piętro i miasto w nim ponieważ, rzeczywiście różni się od poprzednika a ich wygląd przywołuje na myśl najbardziej znane graczom gry MMO. Podsumowując, kreska nie wyróżnia się za nadto ale widać włożoną w nią pracę i pieniądze, a także próbę ukrycia scen gdzie poskąpiono funduszy.
Muzyka jak i całe udźwiękowienie stoi na wysokim poziomie, głównie dzięki kawałkom z wykorzystaniem chóru i melodiom oddającym nastrój sytuacji. Openingi i endingi również nie zostają za bardzo w tyle chociaż i tak, najbardziej zapadł mi w pamięci pierwszy opening(oczywiście pierwszego sezonu) który osobiście uznaję za coś wartego odsłuchania, osobiście często w niego pogrywam siadając przy Osu. Aktorom podkładającym głosy nie mam zbyt wiele do powiedzenie, są to osoby z innych znanych anime i wykonali bardzo należycie swoją pracę.
Jeżeli nie macie innej "pewnej" serii w planach a macie ochotę na proste w założeniu ale za to mocno wciągające, posiadające kilka "zgrzytów" anime to jest ono właśnie podane na talerzu. Musicie jednak podchodzić do niego wiedząc że fabuła nie będzie szczytem dramaturgii i śmietanki intelektualnej a raczej przyjemną, zabawną naparzanką posiadające kilka mocnych stron.
Miłego ratowania smoków i grabienia lochów pełnych szkieletów.




