Nic nie wywoła łezki w oku,jak przez wielu uznawany za najlepszy,polski opening tego anime
(osoba która to udostępniła IpsNasari103)
Na skutek przypadku Morty poznaje bliżej głównego protagonistę Yoh Asakurę,najbardziej wyluzowanego na świecie nastolatka który chcąc,nie chcąc wprowadza go(bez jego większej chęci) w świat szamanów,osób widzących i mogących rozmawiać z duchami.Nasi bohaterowie na cmentarzu na który z jakiegoś powodu uczęszcza nasz główny bohater poznają Amidamaru,ducha potężnego samuraja,który po dłuższej chwili postanawia pomóc Yoh w zdobyciu tytułu króla szamanów.Tak zaczyna się długa podróż Yoh i jego przyjaciela w czasie której spotkają na drodze zarówno osoby neutralne,sprzymierzeńców jak i wrogów.Antagoniści w Shaman King...tu spotykamy się z pierwszymi oznakami typowymi dla tego rodzaju shounenów gdzie po rozmowie,walce,pokrzepiającej wiązance o honorze,nieprzyjaciele Yoh stają się jego sojusznikami a nawet przyjaciółmi,choć szczerze nie przeszkadzało mi to w wyraźny sposób.
Fabuła w Królu Szamanów jest taka jaką lubię,prowadzona w inteligentny,szybki sposób,zrozumiała.Nie będziemy także cierpieć na brak humoru który odpowiada w dużym stopniu za naszą sympatię do bohaterów pobocznych.Głównym motywem oczywiście jest walka,walk jest sporo i podobnie do fabuły są one prowadzone w szybki i prosty sposób,najczęściej zobaczymy jedną walkę minimum na odcinek,w końcu Shaman King to prosta i przyjemna przygodówka. Wątek główny często jest prowadzony na równi z tymi pobocznymi które po paru epizodach w całkiem przystępny sposób zaczynają pełnić całość.
Bohaterowie w tej serii wypadają typowo,ale całkiem nieźle.Spotkamy się z znanymi z innych anime zabiegami, np. Główny bohater jako typowy nastolatek który zbytnio na początku nie przejmuje się otaczającym go światem, jeden z jego przyjaciół jako typowy "ten wiecznie obrażony ale który skoczyłby za bohaterem w ogień" etc.Typowe zabiegi fabularne to na szczęście nie wszystko. Z biegiem fabuły poznamy problemy z którymi nasi protagoniści muszą się mierzyć, jak i ich wewnętrzne wybory moralne które zostawią niezły mętlik w głowie widza.
Same duchy mają praktycznie zawsze, przy spotkaniu z szamanem wiele do opowiedzenia, mam na myśli: to skąd się tu znalazły, dlaczego wybrały właśnie tę osobę jako partnera w walce oraz o tym jak ich przeszłość jest przykryta mgłą tajemnicy.
Muzyka w anime wypada naprawdę dobrze, chociaż polski opening ZAWSZE będzie dla mnie z sentymentu najlepszym utworem.Muzyka pasuje do istniejącej sytuacji i potrafi w dynamiczny sposób się zmienić i przypodobać osobie która ją słyszy. W pakiecie dostajemy szybkie oraz niekiedy dość melodyjne utworu które po dzień dzisiejszy cieszą ucho.
Kreska/grafika, patrząc na nowe serie albo się nie zestarzała albo zestarzała się z wdziękiem.Ale kreskę jak każdą inną lubi się albo nie.Jedyne co mogę powiedzieć to,to że grafika jest na pewno znośna pomimo swojego wieku.Tła i krajobrazy chociaż nie powalą nas,to również nas nie obrzydzą,moim zdaniem dobrze oddając klimat tej serii. To co stanowi trzon serii czyli walki między duchami i szamanami nadal wypadają nieźle i potrafią zrobić wrażenie na osobie oglądającej tę serię.
Ostatnia wypowiedź,czyli komu mogę to polecić? Naprawdę każdemu komu trochę przestarzała kreska nie przeszkadza, anime warte zobaczenie i nie jest przeznaczone tylko dla młodszej widowni.
Ocenę serii zostawiam już wam,pozdrawiam.

