Po obejrzeniu wielu seriali, anime czy filmów, miałem coraz to większe wrażenie że z biegiem czasu twórcy coraz bardziej nie chcą uśmiercać protagonistów. Ileż to razy zdarzyło się że w ostatniej chwili jakimś cudem przybywała odsiecz do głównego bohatera, czy otrzymywał on(oczywiście w ostatniej chwili) nową moc która go ratuje z opresji. To prawda że każda seria jest inna i wiele zagrań tego typu jesteśmy w stanie przełknąć ale od jakiegoś czasu poszukiwałem czegoś to złamie kilka znanych zasad, serii która choć w małym stopniu będzie w stanie mnie kupić. Wiele razy, czy to na Facebooku czy na forach, widziałem często polecane Akame ga Kill, ale które równie często było mieszane z błotem (oczywiście z bardzo okrojonym wyjaśnieniem co nadal nie utwierdzało mnie w przekonaniu co do serii). Cierpiąc na brak pomysłu co obejrzeć pomyślałem że skuszę się, modląc się jednocześnie by seria nie odepchnęła mnie po odcinku. Zwiastun spełnił swoje zadanie i skusił moje(niewybredne jak cholera) Ja do zabrania się za tę serię, więc skończę pisać bzdety i przejdę do samej recenzji.
Opis fabuły będzie celowo skrócony w celu uniknięcia spoilerów związanych z akcją i ciekawymi niekiedy żartami.
Akcja rozpoczyna się gdy planujący zarobić w stolicy pieniądze dla swojej wioski Tatsumi, trafia do pewnej szlacheckiej rodziny(warto dodać że najpierw zostaje okradziony ze wszystkich oszczędności) Ale tu kłopoty naszego bohatera się nie kończą, rezydencja staje się celem ataku Night Raid, grupy zabójców którzy uderzają w wysoko postawione osobistości w stolicy. Po dość krótkiej potyczce Tatsumi ma szansę na rozmowę z zabójcami, od których dowiaduje się. że stoli to skorumpowane, splugawione miejsce, a mordowanie znanych dowódców,szlachciców to m.in. sposób na ocalenie tej krainy. Po przekonaniu się o tym na własne oczy, nasz główny bohater przyłącza się do Nocnego Napadu( Polskie tłumaczenie fajne bardzo wow) i tak zaczynają się przygody gildii zabójców. Przygody w AgK.... tu sprawa ma się naprawdę różnie, raz anime raczy nas komediowymi wstawkami które dość skutecznie czasami, wywołują uśmiech(albo depresyjny tik nerwowy) a raz akcja zamienia się w lekkie ale jednak Dark Fantasy, gdzie będziemy modlić się aby nasi bohaterowie wyszli z pułapki/zasadzki czy potyczki z strażnikami, obronną ręką. A potyczki mogą czasami wprowadzić w lekki strach o nasze postacie ze względu na bronie które pojawiają się w anime, są to Teigu, mistyczne oręże o potężnej sile i jednej zasadzie: Gdy zmierzy się 2 użytkowników, tylko jeden wyjdzie z tego cało. Klimat w AgK jest utrzymany tak jak fabuła: Raz mamy zabawne perypetie naszych ulubieńców a raz przemierzamy pełne biedy i mordu, slumsy czy rynki w zniszczonym mieście. Najważniejszym zadaniem widza jest przeżyć pierwsze odcinki które mogą odrzucać swoją prostotą, i ostatnie 5 odcinków ( o nich napiszę później)Kreska wypada w tym przypadku bardzo dobrze, zarówno tła jak i postacie są wykonane szczegółowo, co prawda zdarzą się sceny gdzie kilka postaci pobocznych będzie drewnianym stylem walczyło między sobą, ale powinno do uśmiercić centrum wydarzeń. Detale bohaterów stoją na wysokim poziomie i styl graficzny można( ale oczywiście nie trzeba) szybko polubić lub chociaż się do niego przyzwyczaić. Sceny walki nie wywołują odruchów wymiotnych wręcz przeciwnie, zarówno krew jak i uzbrojenie które jest uzasadnione fabularnie, jest na swoim miejscu, a "umiejętności broni" potrafią niekiedy zachwycić. Seria ma kilka "przycięć" które przyprawiają oczy o ból, jednak szczęśliwie przemijają równie szybko co się pojawiły.

Postacie w Agk - powód do dumy czy wstydu?
Nie można ocenić tego w 100% słusznie, dla mnie styl wykonania postaci był całkiem Ok, pomimo zabiegów żywcem wziętych z tych nam dobrze znanych serii. Pojawia się główny bohater, z początku naiwny a z biegiem czasu stający się rasowym zabójcą (o ironio), pojawia się różowo-włosa tsundere, która z biegiem czasu staje się milsza, w stosunku do głównego bohatera (o ironio po raz drugi), ale z jakiegoś mi tylko znanego powodu jest ona jedną z moich ulubionych postaci(z Chealsą na drugim miejscu) No właśnie, na przykładzie Chelsea czy każdej innej postaci dowiadujemy się że, nie walczą one z państwem ot tak, dla honoru. Postacie walczą z powodu tragedii jaka dotknęła każdą z nich, z powodu cierpienia przez jakie przeszli, i może właśnie to skłoniło mnie to tak zawziętego obserwowania ich poczynań, jak błahe by one nie były. W każdym razie mam wrażenie że wybory moralne,historia i to jak wydarzenia wpływają na ich odczucia, jest zrobione w sposób jasny i zrozumiały dla widza, i skutecznie nakłania go do kibicowania im. Innym powodem jest wysoka śmiertelność protagonistów co Mnie osobiście skłoniło do kupienia pierwszej mojej mangi w języku angielskim. Kupiłem ją z powodu tego że manga postanowiła bohaterom, pozwolić żyć, i teraz na bieżąco śledzę ich poczynania wiedząc, że wiele postaci zostało uśmierconych w fillerach, odcinkach robionych na szybko, które odbiegają od mangi.
Wiele postaci jest wyrazistych i na widok ich śmierci oczy robiły mi się mokre, ale równie sporo jest przedstawionych tak krótko że, polubić ich nie zdążyłem za co twórcom należy się kubeł lodowatej wody. Dodatkowym aspektem są postacie "złe" gdyż one są wrogami naszych postaci z często znanego wszystkim aczkolwiek zdatnego do przyjęcia, uzasadnionego powodu, jak np. utrata ważnej osoby czy przymus ze względu na sytuację swoją lub swojej rodziny i bliskich. Osobom które powinniśmy nienawidzić zaczynami mimowolnie kibicować a widz jest w stanie bardzo szybko wczuć się w ich postawę, niekiedy aż za bardzo.
Jeżeli chodzi o muzykę to nie wypada wybitnie ale też nie odpycha. Opening jest klimatyczny a utwory zwłaszcza w scenach "smutnych" idealnie oddają sytuację, ale o tym nie mam zbytnio nic do pisania, muzyka jest na swoim miejscu i to jest dla mnie najważniejsze. Chociaż zdecydowanie brakuje jej wielokrotnie ratującego sytuację "przytupu".
Kolejną cechą lekko poprawiającą ostateczne odczucia co do serii są co prawda sporadyczne, ale jednak występujące sytuacje których widz nigdy by się nie spodziewał. Postacie zarówno pozytywne jak i negatywne wpadają w kłopoty w najbardziej nieoczekiwanych momentach a nie zawsze przyjdą im z odsieczą ich przyjaciele. Szkoda że jest to zaledwie odsetek tego za co lubimy inne produkcje.
Co anime robi źle? Na pewno jest to fakt że anime jest klasyczne i pod wieloma względami podobne do innych serii. Od 5/6 odcinka od końca wszystko zaczyna się sypać(tak to jest jak się odbiega od mangi) a nawet kreska w widoczny chociaż niewielki sposób się pogarsza. Innym minusem jest całkowite olanie grafiki i pójście na łatwiznę co na szczęście w widoczny sposób pojawia się może z 2 razy
Dlaczego anime ma często złą ocenę, a na pewno jest gorsze od mangi? Powodem jest kilka ostatnich odcinków które są fillerami(odbiegają od mangi) i są robione moim zdaniem niepotrzebnie i na siłę. Mang anie była najlepszą mangą na świecie, ale w opinii wielu była bardzo znośnym kawałkiem historii a życie nas nauczyło że nawet filler w serii może być przyjemnym zapychaczem. Fabularnie odcinki również leżą, miałem wrażenie że autorzy stwierdzili że być może poprzednie epizody będą same na siebie zarabiać. Dodatkowo wiele osób nie może przełknąć że ktoś mógłby polubić typowe modele postaci które często są zwykłym Kopiuj Wklej z innych serii i inne postacie które często mają zagrania typowe, dobrze znane i takie które nie mają racjonalnego wyjaśnienia. Tu kończę recenzje, mam nadzieję że ktoś zrozumie że opinię każdy ma swoją, to anime jest moim ulubionym a tym bardziej ulubiona jest manga w której następne tomy, zaopatrzę się w najbliższym czasie. Wielu uzna to anime za słabe i szanuję te osoby tak samo jak te które to anime polubią, mam nadzieję że wybaczycie mi mój nie wybredny gust i uszanujecie moje zauroczenie tą serią.Możecie śmiało oczekiwać kolejnych postów na temat przygód grupy zabójców,nie napisałem tu swojego ostatniego zdania :)
Miłego seansu a ja wciąż czekam na następne tomy o wiele lepszej moim zdaniem mangi, pozdrawiam.

